Garmin Edge 530 – test

Garmin Edge 530 to jedna z dwóch nawigacji amerykańskiego koncernu, które wiosną ujrzały satelity. “530” jest następcą popularnego modelu Garmin Edge 520 Plus, ale potrafi od niego znacznie więcej. Czy nowość od Amerykanów osiągnie taki sam sukces jak poprzednik?

Garmin zdominował kolarskie nawigacje niemal od samego początku. Dziś – choć firm produkujących podobne urządzenia jest sporo – nadal jest zdecydowanym liderem. Myślisz nawigacja, mówisz Garmin. Nic nie jest tego w stanie zmienić.

Garmin Edge 530

Dlaczego tak jest? Firma powstała już w 1989 roku w Stanach Zjednoczonych. To mniej więcej wtedy, gdy w Polsce realny socjalizm odchodził w zapomnienie, szczytem szpanu był Volkswagen Golf serii II, a w telewizji były dwa kanały. Nie było jeszcze Google, a na pierwszą komórkę trzeba było Polakom poczekać dwa lata. I tak oto gdzieś daleko Amerykanie pokazują morską nawigację GPS, a Krzysztof Kolumb w grobie się przewraca.

Do 2011 roku Garmin sprzedał już 100 milionów urządzeń. W tamtych czasach nadal były to produkty dość ubogie w funkcje, przynajmniej patrząc z dzisiejszego punktu widzenia. Co prawda rowerzyści mają swoją serię Edge, ale pierwsze urządzenia nie powalają. Dziś – stan na połowę 2019 roku – rowerowe Garminy bardziej przypominają rozbudowane komputery niż liczniki.

Nawigacja w Garminie 530

Co potrafi Garmin 530? Łatwiej byłoby zadać pytanie: czego nie potrafi. Na pewno nie umie kręcić pedałami, cała reszta jest jak najbardziej w jego zasięgu. W porównaniu do Garmina Edge 520 Plus, “530” ma bardziej rozbudowane funkcje nawigacyjne. Co prawda mapa jest ta sama, ale w nowym urządzenie możemy ją nie tylko powiększać i pomniejszać, ale także przesuwać. To bardzo pomocne. Oba modele – stary i nowy – mają tradycyjne ekrany niedotykowe. I wiecie co? To wcale nie jest głupie wyjście. Amerykanie sparzyli się nieco swoim modelem Garmin Edge 820, którego dotyk pozostawiał wiele do życzenia. Tu tego problemu nie ma. Nawigowanie na “530” jest naprawdę OK.

Aby dojechać w określone opcje, mamy kilka opcji. Pierwszą z nich – najłatwiejszą – jest wybranie wcześniej zapisanego punktu, na przykład domu, pracy. Druga to zaznaczenie za pomocą krzyżyka na mapie miejsca, gdzie chcemy dojechać. Dzięki możliwości przewijania, zarówno góra-dół jak i lewo-prawo, nie jest to takie trudne. Trzecia opcja to wcześniejsze zdefiniowanie kursu w programie Garmin Connect. Można go zainstalować na kompa lub do telefonu.

Garmin Edge 530 – widok mapy

Jeśli chcemy stworzyć kurs w garminowskiej aplikacji, musimy najpierw zdefiniować, jakimi drogami chcemy się poruszać (kolarstwo szosowe, górskie, jazda po żwirze/nieutwardzonych nawierzchniach). Następnie Garmin w oparciu o heat map proponuje nam trasę. Prowadzi ona po drogach/ścieżkach, które są popularne wśród użytkowników nawigacji. Z jednej strony to super – jedziemy tam, gdzie lokalsi. Z drugiej strony może być tak, że Garmin poprowadzi nas przez trasę jakiegoś maratonu, którą jechało 50 harpaganów. Trzeba wziąć na to poprawkę. Pewne jest, że nawet w swojej okolicy można poznać zupełnie nowe trasy.

Garmin Edge 530 ma – w porównaniu ze starszym modelem – nieco większy ekran. Co prawda różnica nie jest duża (2,3 cala vs 2,6 cala), ale zauważalna. Producent chwali się też zwiększeniem czasu pracy na pełnym akumulatorze do 20 godzin (z 15). Prawdę mówiąc, do takiego czasu nawet nie udało mi się zbliżyć, ale i tak kilkanaście godzin to świetny wynik. Do tego można kupić dedykowany akumulator, który dwukrotnie wydłuża pracę.

Garmin Edge 530 – ideał dla sportowców

Tak naprawdę “530” nie jest od nawigacji. Z tym radzi sobie troszkę lepiej Garmin Edge 830 (dotykowy ekran, który ułatwia przewijanie mapy, możliwość wpisywania adresu) i znacznie lepiej Garmin Edge 1030, który posiada ogromny ekran o przekątnej 3,5 cala. Edge 530 to przede wszystkim model dla sportowców.

Urządzenie pokazuje olbrzymią ilość danych. Oczywiście można je dodatkowo powiększyć dzięki czujnikom peryferyjnym – tętna, prędkości “z koła”, pomiaru mocy czy kadencji. Do tego służą protokoły ANT+ i Bluetooth, więc każdy może podpiąć niemal dowolny czujnik. To dziś jednak standard.

Każdego rowerzystę z żyłką sportowca ucieszy wirtualny wyścig. Ustalamy, z jaką prędkością ma jechać nasz przeciwnik i w drogę! Nawigacja pokazuje, jaki dystans i czas dzieli nas od zawodnika (albo na odwrót, ile my mamy przewagi nad nim).

Wirtualny wyścig – to naprawdę motywuje!

Oprócz tego jest całe mnóstwo innych możliwości. Najważniejsze z nich to:

  • Garmin Edge 530 pokazuje, jak nasz organizm radzi sobie w związku z wyższą temperaturą i większą wysokością
  • Aplikacja sygnalizuje, jaką nasz trening miał korzyść dla wytrzymałości tlenowej i beztlenowej
  • Po podpięciu czujnika mocy możesz obserwować krzywą swojej mocy na przestrzeni ostatnich tygodni czy miesięcy
  • Możesz także zaimportować swój trening z platformy TraningPeaks.
  • Inną opcją jest planowanie treningów na Garmin Connect i ich przesyłanie do urządzenia
Tętno może być pokazywane za pomocą wykresu

Tak naprawdę to tylko niewielka część opisu funkcji. Wszystkie są dokładnie rozpisane w instrukcji.

Funkcje, które Cię zaskoczą

Wyobraź sobie, że chcesz wejść do sklepu, ale nie masz blokady. Boisz się zostawić swój MTB za kilkanaście kawałków. Jeśli masz Garmina Edge 530 wystarczy ustawić alarm przeciwkradzieżowy. Gdy tylko ktoś poruszy Twój rower, alarm zaczyna wyć (choć to bardziej ciche skomlenie), a Ty dostajesz powiadomienie o włączeniu alarmu na smartfona. Fajne, prawda?

Nowy Garmin powiadomi Cię, gdy powinieneś uzupełnić płyny. Albo zjeść jakieś wartościowe kalorie. Jeśli ktoś pisze Do Ciebie SMS-a, możesz odpowiedzieć używając nawigacji. Nie musisz nic wpisywać, tylko możesz wybrać odpowiedź, na przykład “jeżdżę na rowerze”.

Nawigacja ma także kompas

Ile jeszcze potrafi Garmin? Tego nikt nie wie. Producent dał możliwość ściągania aplikacji, które każdy może stworzyć. Jedną z ciekawszych jest WindApp, która informuje Cie o sile i kierunku wiatru. Zresztą nie jest to konieczne, bo “530” zaciąga prognozę na kilka godzin ze znanego serwisu pogodowego. Za to w standardzie nie wiesz, ile spalasz tłuszczu podczas jazdy. Aplikacja Fatburner może Cie o tym poinformować.

Na stronie producenta znajdziesz pełną specyfikację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *