Goodyear Peak 29 – test opon. Do tańca i do różańca!

Goodyear to potentat na rynku opon. Teraz wchodzi do zupełnie innej branży. Czy osiągnie sukces, a logo marki pojawi się w topowych rowerach? Dziś prezentujemy test opony Goodyear Peak 29.

Goodyear nie jest wyjątkiem mariażu samochodów i rowerów w branży oponiarskiej. Najlepszym przykładem na pogodzenie tych dwóch światów jest Continental – producent świetnych opon samochodowych i rowerowych. Inna firma to Pirelli, choć jej twarz rowerowa jest nieco mniej znana.

Logo firmy Goodyear nawiązuje do Hermesa, mitycznego boga, który nosi skrzydlate sandały. Nazwa – do amerykańskiego przedsiębiorcy – Charlesa’a Goodyeara’a. W 1839 roku opracował on technologię produkcji gumy, pięć lat później opatentował sposób wulkanizowania kauczuku. Przedsiębiorca zmarł bez grosza przy duszy w 1860 roku. Blisko 40 lat później biznesmena uczcił Frank Seiberling, który stworzył Goodyear Tire & Rubber Company.

Dziś koncern jest jednym z największym na świecie. Teraz wjeżdża w krainę dwóch kółek.

Peak 29 – jakość czuć z daleka

Goodyear podzielił swoje rowerowe opony na cztery kategorie: Road UHP, Transit, All Terrain i Mountain, czyli szosowe, miejskie, gravelowe i górskie. Do testu otrzymałem model górski – Peak 29.

Peak to jedna z czterech górskich opon. Ma najdrobniejsze klocki i przeznaczona jest do XC, maratonów oraz zwykłych wycieczek. Waży 724 gramy, ale to wersja zeszłoroczna. Tegoroczna jest lżejsza o ponad 25 gramów! Co ważne, opony trzymają masę, co świadczy o wysokiej jakości produkcji.

Goodyear Peak 29 - czoło
Bieżnik Peaka’a składa się z dość drobnych klocków, ułożonych w małych odstępach

Wszystkie Peaki są przystosowane do systemów bezdętkowych. Producent zapewnia, że można je uszczelnić zwykłą pompką warsztatową. Ale jak to, bez kompresora? Opony zakładam na obręcze DT Swiss XR391 o szerokości wewnętrznej 25 mm. Pierwsza próba – na sucho, bez mleczka. Po kilku ruchach pompką powietrze nie ucieka bokami, wszystko wchodzi do środka. Opona “strzela” przy 3-3,5 barach. Ładnie układa się na rantach. Spuszczam powietrze, wlewam płyn, pompuję do 1,6 bara. Wszystko gra, nic nie ucieka, żadnych problemów.

Goodyear Peak 29 z boku
Opona sprawia wrażenie bardzo solidnej

Szczerze mówiąc, to pierwsza opona, którą w ten sposób udało mi się uszczelnić. W przypadku każdej innej konieczny był kompresor.

Goodyear Peak 29 – jak to zap…

Koła złożyłem do lekkiego fulla Santa Cruz Superlight 29. 120 milimetrów skoku z przodu, 100 z tyłu to idealne połączenie na twardą ścieżkę. Już jazda szosą pokazuje, że opony są bardzo szybkie. Średnia prędkość jest o 2-3 km/h wyższa niż w przypadku poprzednich gum – Maxxisów Ikon 29, modelu lżejszego o dość podobnym bieżniku. Jak widać, sama masa to nie wszystko.

Ubity szuter, ale szybko! Czuję się, jakbym coś wziął na przyspieszenie. Wjeżdżam na ścieżkę, porośniętą korzeniami. Rower jedzie po niej jak po sznurku, mieszanka (Dynamic:A/T ) bardzo dobrze trzyma się podłoża. Nawet wtedy, gdy jest nieco wilgotniej, choć na pewno nie są to gumy na błoto. Co ważne, opona jest bardzo komfortowa. Ścianki wydają się dość pancerne, jednak świetnie tłumią i filtrują nierówności. To bardzo duży atut opony.

Goodyear Peak 29 świetnie trzymają w zakrętach. Naprawdę trzeba się postarać, żeby stracić nad nimi kontrolę.

Dla kogo Goodyear Peak 29?

Goodyear Peak 29 to doskonały wybór dla zaawansowanego amatora. Opona świetnie sprawdzi się podczas długich wypraw i maratonów. Zawody XC też ogarnie, pod warunkiem że nie celujesz w pudło.

Tak naprawdę trudno znaleźć jakiś duży minus Peak-ów. Gdyby były troszkę lżejsze, byłyby idealne. Tylko wtedy trzeba by się nastawić na wożenie dętki w plecaku – bezdętkowa opona poniżej 650 gramów nie może być super wytrzymała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *